sobota, 17 maja 2008

chcę tylko wędrować po pastwiskch nieba.

przenajszczęśliwości dziś trzy i pół centymetra mniej, bo w głowie pojawiły się myśli o rozleniwieniu i pasożytnictwie; najgorsze, że w kontekście mnie samej. ubierając się rano pomyślałam, że dziś mam ochotę na dżinsy, trampki (te z fragmentami 'mam kota' m.p. na podeszwie i sznurówkach) t-shirt i rozciągniętą bluzę z kapturem. włosy związałam w kucyka, grzywkę spięłam spinką. na własne życzenie emanuję szarością i bylejakością.

kochanie przyjechało, pokochało, pojechało.
bliskość skrzyła się między nami gdy na zalewowym piasku rysowaliśmy nasze inicjały, w tej najpiękniejszobanalnej wersji: z plusem pomiędzy, znakiem równości po i po ‘po’ ogromnym serduchem, gdy w deszczu wracaliśmy z łąki, z kocem pod pachą, szepcząc najczulsze słowa, słowa, które rozszerzają źrenice.
teraz, gdyby nie trzydzieścitrzy kilomtery między nami byłabym najszczęśliwsza.

moje dwanaście kwadratowych metrów nienachalnie i delikatnie wypełnione 'pięcioma oceanami'. przy dwułyżeczkocukrowej herbacie świętuję koniec wątpliwej przyjemności płynącej z czytania ‘namiętnika’ gretkowskiej i marzę o mieście K., o najczerwieńszym winie otwieranym z braku korkociągu w sposób nie mieszczący się w głowie i w sercu, mianowicie przez wepchnięcie korka do środka, o wspólnych dobranocdzieńdobry, mysiachpysiach i takich tam.

koniecznie muszę kupić sobie dziś goździka.

2 komentarze:

Sonia pisze...

też czasem się tak ubieram. ale psychicznie czuję się wtedy źle. ale po domu można.

ja uwielbiam czerwone tulipany.

co do lęku, niepokoju, to miałam tak wczoraj.po prostu zwątpiłam. na szczęście nie okazało się to wszystko być tylko złudzeniem, a człowiekiem z krwi i kości.

m. pisze...

nie znam Cię, ale wydaje mi się, że znakomicie pasuje do Ciebie to połączenie czerni z czerwienią.