siedzi po turecku na łące w sadzie. tęskni niewyobrażalnie. plecie wianki ze stokrotek, nadal nie umie ich kończyć. słucha milesa davisa, czyta 'nieznośną lekkość bytu'. szczęśliwa na tyle, na ile może być bez Niego.
ale to szczęście z wnętrzności, absolut.
bo jest paru ludzi.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
tez zawsze miałam problemy z kończeniem wianków, ale wianki generalnie fajna rzecz:)
Prześlij komentarz