czwartek, 29 maja 2008

w niewyspaną noc jeden koc.

siedzi po turecku na łące w sadzie. tęskni niewyobrażalnie. plecie wianki ze stokrotek, nadal nie umie ich kończyć. słucha milesa davisa, czyta 'nieznośną lekkość bytu'. szczęśliwa na tyle, na ile może być bez Niego.
ale to szczęście z wnętrzności, absolut.

bo jest paru ludzi.

1 komentarz:

hannah.leah pisze...

tez zawsze miałam problemy z kończeniem wianków, ale wianki generalnie fajna rzecz:)