założę sukienkę w grochy upiekę racuchy posypię cukrem pudrem ulepimy dom z plasteliny usiądziemy przed kominkiem wtuleni a ty zacałujesz moje nadgarstki.
pan wojaczek mi się przypomniał, voila:
gwiazdy są echem Twoich oczu i poruszają się po ścieżkach wydeptanych przez Twoje sny.
truskawki mnie przerastają, a kobiecość męczy. tęsknoty łagodzę dwustugramowym słoikiem nutelli, kompotem jabłkowym, piosenkami piwnicy pod baranami i ciepłą kąpielą.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Taka tęsknota musi być bardzo przyjemnym stanem ducha zawieszonego pomiędzy światami. Na imię jej Melancholia, to bardzo cicha i cierpliwa towarzyszka.
Prześlij komentarz