sobota, 14 czerwca 2008

przyjedź, to się nawrócę.

i zabierz mnie tam, gdzie problemy rozpuszczają się jak cytrynowe dropsy. gdzie nikt na mnie nie nakrzyczy i nie podniesie ręki.

bóle i lęki koję sałatką z pomidorów, czasem papierosami. dziesiątki sms'ów zapisuję w folderze 'wersje robocze', nie wyślę ich nigdy bo im i bez moich kłopotów jest ciężko. kupuję więc wino, i piję samiuteńka, bo życie jakoś trzeba przeżyć, i powtarzam za osiecką: 'alkohol szkodzi zdrowiu, ale pomaga życiu'. kurczowo trzymam się myśli, że jednak uda nam się stworzyć rodzinę z kaloryferem, bo Twoje oczy to dwa koła ratunkowe, te z wiersza ewy lipskiej.

nie chcę gwiazdki z nieba. chcę, żeby było spokojnie.

Brak komentarzy: