po jaskini niedźwiedziej noszę na rękach sześcioletniego michałka, bo boi się nietoperzy. gdy przewodnik na chwilę gasi światła m. trzyma się kurczowo moich włosów. na do widzenia wyznaje mi: 'pani małgosiu, kocham panią'. ja przytulam, i myślę, że to już, że już bym chciała.
bez na kletnie pachnie majem. ścieram marchewki przy ścieżce dźwiękowej z 'moulin rouge'. pod sufitem lewituje słodki smak czekolady. teraz mógłbyś przyjść tu z butelką wina i goździkiem.
takie stany powinno się pielęgnować i zamykać pod szczelnym wieczkiem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
ja nie mam w sobie żadnych, ale to żadnych instynktów macierzyńskich.
"takie stany powinno się pielęgnować i zamykać pod szczelnym wieczkiem."
i ustawiać w piwnicy na półce, pomiędzy ogórkami kiszonymi, a powidłami ze śliwek :)
Prześlij komentarz