jadłam pierwsze w tym roku czereśnie, czereśnie z kaśnego drzewa zerwane, te ocalone przed czereśniożernym szpakiem. leżałam na kocu i jadłam, i były wszędzie: we włosach, między palcami, pod sukienką w kwiaty, kładły się na kocu, dawały się rozpryskiwać i zamieniać w czerwone plamy. boskobłogo.
w rozmowie o świecie, jego sensie lub bez, stwierdzam, że jest cudem i co najlepsze- święcie w to wierzę. bo łukasz. piotr ola. pani mama pan tata. i fogg twardowski kieślowski.
bo sad mam za oknem i słońce.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
i bez starań czasem się wydarzy.
Prześlij komentarz