niedziela, 20 lipca 2008

dzisiaj pod Wielkim Wozem, jutro na Wielkim Wozie.

cała jestem w poziomkach, cała w skowronkach, ze studenstwa nadal kręci mi się w głowie. z rozszczęśliwienia umieram na działkowym leżaku, krzyś piecze ziemniaki, ja szykuję masło i sól. nie mogę się doczekać, ten smak marzył mi się nocami (bo w głowie jest pewne wspomnienie, to z dziadkiem j.  i różowym niebem.).

weryfikacja planów mieszkaniowych, kaś stwierdza, że hasz komora- owszem, ale okazjonalnie, w święta... ja zgadzam się, mówię, że dobrze, że na wniebowstąpienie.

niestosowny i dokuczliwy brak. jego.

+ maria pawlikowska- jasnorzewska:

'wędrujemy cygańskim obozem,
nocujemy w gwieździstej grozie,
dzisiaj pod Wielkim Wozem,
jutro na Wielkim Wozie.
'.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

cudnie.

Sonia pisze...

studenctwo jeszcze bardziej Ci się spodoba jak zaczniesz.

dawno nie jadłam takich ziemniaczków.