czwartek, 10 lipca 2008

w imię dawnych czasów robi się największe głupstwa w teraźniejszych.

tak wiele słów chciałoby tu być. jednak nie mogę, nie powinnam, nie napiszę. potrzebuję i czekam, wierze, że nadejdzie. cholernie w to wierzę, bo nie rozumiem kto może nam być teraz bardziej potrzebny niż my sami.

chciałam napisać, że wzruszyłam się czytając list magi do rocamadoura, gdy czytałam o tym, że świat staje się obojętny, jeżeli człowiek nie ma dość sił, aby wybrać sobie coś prawdziwego i iść za tym. i już nie zbieram burzy, zbieram trzęsienie ziemi. czuję się jak bohater tragiczny, z tą różnicą, że ja dostrzegam ironię losu.

miasto w.

4 komentarze:

m. pisze...

przejął mnie ten nagłówek

Sonia pisze...

czytasz grę w klasy? nie skończyłam do dziś tej książki. co rok do niej wracam.

Zenza pisze...

A jeśli wybierzesz sobie coś prawdziwego i idziesz za tym, otrzymujesz w nagrodę świat uczuć- nieznany tym, których jedyną religią jest obojętność.

Anonimowy pisze...

nie ma nikogo bardziej wzruszającego od magi, chyba, że pola