z łóżka wychodzę tylko po to, by zrobić herbatę, obrać pomarańcze, po nową książkę, lub po telefon, jeśli wcześniej, w trakcie rozmowy rzuciłam nim o ścianę. czasem zawędruję do łazienki, na żółty dywanik. to nie jest dobry czas. jednakże. co mnie nie zabije to wzmocni, podobno. tak bardzo bym chciała, żeby On w słowach 'nie, nie przyjeżdżaj' usłyszał, że go potrzebuje. i że później może być za późno.
muzycznie nie istnieję, potrzebuję ciszy, chyba. i w ogóle coś we mnie umarło, niedługo zacznie się rozkładać i śmierdzieć.
'teraz już wie: to była ta właśnie chwila. nie było żadnej innej.'.
muzycznie nie istnieję, potrzebuję ciszy, chyba. i w ogóle coś we mnie umarło, niedługo zacznie się rozkładać i śmierdzieć.
'teraz już wie: to była ta właśnie chwila. nie było żadnej innej.'.
z 'godzin'.
aniele (!)