tak, to chyba rodzaj tęsknoty. w związku z nią postanawiam niezwłocznie znienawidzić blues'a. sącze ze słomki gin z tonikiem, prowadzę z dżastiną niezwykle interesującą rozmowę o białoróżowej zebrze, mam ochotę na gołogłogowską (?) gruszkę, brat słucha happysadu, ja w uszach mam dolly parton, w dodatku śpiewającą jolene. nie wytrzymam tego, pierdolę, kto dzisiaj wyłączył we mnie to wewnętrzne światło? pociesza mnie myśl o tym, że od wojciecha kuczoka dzieli mnie tylko kilka uściśnięć ręki, a od szumu morza dwa dni.
zastanawiam się nad sobą. jestem surowa.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
wypocznij nad morzem :*
Prześlij komentarz